Pełna inwentaryzacja
Adresy z crawla, mapy witryny, CMS-a, Search Console i linków zewnętrznych. Strony, których nie ma w żadnym menu, często mają najwięcej do powiedzenia.
Blog rośnie latami, a z nim strony, które konkurują ze sobą o te same frazy, dawno się zestarzały albo nigdy nie miały ruchu. Przechodzę przez każdy adres i dla każdego proponuję jedną decyzję – opartą na danych, z poziomem pewności i testem, który po wdrożeniu sprawdzi crawler.
W skrócie
Audyt treści to inwentaryzacja wszystkich stron z treścią – zwykle bloga, poradników i stron zasobów – z decyzją dla każdego adresu: zostaje bez zmian, do aktualizacji, do przepisania, do połączenia z inną stroną, do przekierowania albo do usunięcia. Decyzje opierają się na ruchu, frazach, linkach i konwersjach, a nie na dacie publikacji.
Kiedy zacząć od czegoś innego
Jeśli serwis ma problem z indeksowaniem, najpierw audyt SEO – strona, której Google nie widzi, nie mogła mieć ruchu, więc dane o treści byłyby mylące. A jeśli treści jest kilkadziesiąt stron, wystarczy przegląd jednej sekcji zamiast pełnej inwentaryzacji.
Zakres
Arkusz ma wiersz na adres, ale rekomendacje dotyczą grup: jeśli większość sekcji ma ten sam los, decyzja jest jedna, a nie dwieście.
Adresy z crawla, mapy witryny, CMS-a, Search Console i linków zewnętrznych. Strony, których nie ma w żadnym menu, często mają najwięcej do powiedzenia.
Kliknięcia, wyświetlenia i pozycje z 12 miesięcy oraz porównanie ostatniego półrocza z poprzednim – żeby odróżnić stronę martwą od strony, która właśnie traci.
Pary stron, które dzielą te same frazy, z danych zapytanie × strona. Frazy brandowe i dwie strony w TOP 3 odsiewam – to nie problem, tylko dobry wynik.
Konwersje z analityki i rola sekcji: strona usługi bez widoczności idzie do przepisania, wpis bez widoczności i bez linków może zniknąć.
Strona z linkami z innych serwisów nie znika bez przekierowania. Mapa 301 wskazuje najbliższą tematycznie stronę, nigdy stronę główną na siłę.
Przestarzałe dane, nieaktualne zrzuty ekranu, brak autora, liczby bez źródła – to, co decyduje między „zaktualizuj” a „przepisz”.
Jak pracuję
Ustalamy, które sekcje są w zakresie, do czego służą i ile są warte dla biznesu. Bez tego każda decyzja byłaby zgadywaniem.
Zbieram wszystkie adresy i dane dla każdego z nich. Czego brakuje, zapisuję od razu – brak danych to nie zero ruchu.
Każdy adres dostaje propozycję, uzasadnienie i poziom pewności. Decyzje nieodwracalne są oznaczone do oceny przez człowieka.
Razem przechodzimy przez przypadki niepewne: strony łączone, usuwane, przekierowywane. Ty znasz kontekst, którego nie ma w danych.
Redakcja wdraża, a ponowny crawl sprawdza każdą decyzję: przekierowanie działa, usunięta strona zwraca 410, linki wewnętrzne są poprawione.
Wynik w liczbach
Raport pokazuje decyzje zbiorczo, sekcja po sekcji – od razu widać, gdzie jest najwięcej pracy i czy któraś sekcja ma jeden los dla prawie wszystkich stron.
Pod spodem dwa wskaźniki, które sprawdzam po wdrożeniu: odsetek stron, które przynoszą ruch, i liczba par stron konkurujących o te same frazy.
Strony z ruchem
+18 pp
Kanibalizujące pary
−71%
Przykład poglądowy – pokazuje format raportu, nie dane konkretnego klienta.
Co dostajesz
Każdy wiersz to jeden adres z decyzją, uzasadnieniem, pewnością i kryterium odbioru. Do tego raport z grupami decyzji i mapa przekierowań gotowa do wgrania.
Przykład poglądowy – pokazuje format, nie dane konkretnego klienta.
Uczciwie
Decyzje pewne
Dla stron z jasnymi danymi – dużo ruchu albo zero ruchu, linków i konwersji przez rok – decyzja jest prosta i oznaczona jako pewna.
Intencja do oceny
Czy dwie strony odpowiadają na to samo pytanie, rozstrzyga człowiek po przeczytaniu obu. Dane pokazują, gdzie patrzeć, nie zastępują lektury.
Nowe treści poza zakresem
Audyt mówi, co zrobić z tym, co już jest. Co pisać dalej, to strategia treści – osobna usługa, choć często zamawiana razem.
Usuwanie stron jest nieodwracalne, więc przy braku pewności zostawiam stronę i piszę, czego brakuje do decyzji.
Wycena
Są dwa kształty zlecenia: przegląd jednej sekcji albo pełna inwentaryzacja serwisu. Na cenę wpływają cztery rzeczy:
Sto wpisów to inna praca niż kilka tysięcy stron w kilku sekcjach.
Search Console i analityka przez API skracają pracę; ich brak obniża pewność decyzji.
Każdy język to osobny inwentarz i osobna kanibalizacja – strony nie konkurują między językami.
Sam arkusz i raport albo także przegląd decyzji z redakcją i odbiór ponownym crawlem.
Po krótkiej rozmowie przygotowuję propozycję z zakresem, czasem i ceną, zanim cokolwiek zaczniemy.
Technika, treści, linki i gotowość na AI – znaleziska po przyczynie, priorytety według wartości biznesowej, kryterium odbioru dla każdej rekomendacji.
WięcejMigracjeNowa platforma, domena albo struktura bez utraty ruchu: punkt odniesienia, mapa 301, kontrola przed i po przełączeniu.
WięcejTreściCo pisać dalej: mapa tematów, intencja dla każdej strony, luka wobec konkurencji i linkowanie wewnętrzne, które buduje autorytet.
WięcejAudyt SEO pyta, czy serwis jest technicznie zdrowy i dlaczego nie rankuje – jednostką jest przyczyna w szablonie. Audyt treści pyta, co zrobić z każdą istniejącą stroną – jednostką jest adres. Wynik audytu SEO wdraża deweloper, audytu treści – redakcja.
Czasem tak, ale samo usuwanie nie jest celem. Wpis bez ruchu, linków i konwersji przez rok zwykle można usunąć albo połączyć. Wpis z linkami zewnętrznymi nie znika bez przekierowania. A wpis, który traci ruch, częściej potrzebuje aktualizacji niż usunięcia.
Z danych Search Console zapytanie × strona: szukam par stron, które dzielą te same frazy i gdzie słabsza strona czerpie większość widoczności z fraz silniejszej. Frazy brandowe i sytuacje, w których obie strony są w TOP 3, odsiewam. Ostateczną decyzję podejmuje człowiek po przeczytaniu obu stron.
Pełną inwentaryzację raz na rok albo dwa, przegląd sekcji częściej – zwłaszcza po dużych aktualizacjach Google albo gdy blog szybko rośnie. Przegląd jednej sekcji to zwykle 8–14 godzin pracy. Pełna inwentaryzacja zależy od liczby adresów, sekcji i języków, dlatego czas podaję po pierwszym spojrzeniu na serwis.
Z Search Console: kliknięcia, wyświetlenia, CTR i pozycję z 12 miesięcy, trend ostatniego półrocza wobec poprzedniego i dane zapytanie × strona do kanibalizacji. Z analityki: sesje organiczne i konwersje. Z narzędzia do linków: domeny linkujące. Z crawla i CMS-a: status, indeksowalność, daty publikacji i edycji. Brak którejś z tych danych obniża pewność decyzji i piszę to w raporcie.
Wysoka pewność: dane są jednoznaczne, np. strona przez rok nie miała ruchu, linków ani konwersji. Średnia: dane wskazują kierunek, ale trzeba sprawdzić kontekst, np. intencję dwóch podobnych stron. Niska albo brak danych: decyzja czeka na ocenę człowieka. Każda decyzja nieodwracalna – usunięcie, połączenie, przekierowanie – jest oznaczona do oceny niezależnie od pewności.
Najpierw ponowny crawl sprawdza, czy decyzje są wdrożone: przekierowania działają, usunięte strony zwracają 410, linki wewnętrzne są poprawione. Potem porównuję dane z Search Console dla zmienionych stron przed zmianą i po tym, jak Google ponownie je przecrawlował – zwykle w oknie kilku tygodni.
To zależy od roli sekcji. Wpis edukacyjny, który przyciąga właściwych ludzi, ma wartość, nawet jeśli nie konwertuje od razu. Wpis, który przyciąga ruch spoza grupy docelowej, może zostać, ale nie dostaje priorytetu przy aktualizacjach.
Wdrożenie zostaje po stronie Twojej redakcji. Ja przygotowuję arkusz decyzji i mapę przekierowań, odpowiadam na pytania i sprawdzam wynik ponownym crawlem.
Napisz, ile stron ma Twój blog i co się dzieje z ruchem. Odpowiadam w ciągu jednego dnia roboczego.
Napisz w sprawie audytu treści