Punkt odniesienia
Lista adresów, które przynoszą ruch, mają linki zewnętrzne albo konwertują – z Search Console, analityki, crawla i danych o linkach. Bez niej nie wiadomo, co porównywać po starcie.
Nowa platforma, nowa domena albo nowa struktura adresów to moment, w którym ruch organiczny najłatwiej stracić – i najtrudniej odzyskać. Zanim przełączysz serwis, zapisuję, co dziś przynosi ruch, buduję mapę przekierowań i sprawdzam nową wersję adres po adresie. Po starcie mierzę, czy wszystko przeszło.
W skrócie
Migracja SEO to zaplanowanie i kontrola każdej zmiany, która wpływa na to, jak wyszukiwarki widzą serwis: zmiany domeny, platformy, struktury adresów, szablonów albo wersji językowych. Jej celem jest przeniesienie ruchu, linków i pozycji na nową wersję – przez mapę przekierowań, kontrolę przed startem i pomiar po nim.
Kiedy to za mało
Jeśli stary serwis ma poważne problemy techniczne albo setki zbędnych stron, migracja to dobry moment, żeby je naprawić – wtedy warto połączyć ją z audytem SEO albo audytem treści, zamiast przenosić problemy na nową platformę.
Zakres
Sześć elementów, które decydują o tym, czy ruch przejdzie na nową wersję. Każdy kończy się testem, który da się uruchomić przed startem i po nim.
Lista adresów, które przynoszą ruch, mają linki zewnętrzne albo konwertują – z Search Console, analityki, crawla i danych o linkach. Bez niej nie wiadomo, co porównywać po starcie.
Przekierowanie 301 z każdego starego adresu na najbliższy odpowiednik, bez łańcuchów i bez masowego kierowania na stronę główną.
Crawl wersji testowej i porównanie z produkcją adres po adresie: tytuły, nagłówki, canonical, hreflang, dane strukturalne, noindex, linki wewnętrzne.
Czy treść jest widoczna bez JavaScriptu, czy nowe szablony nie pogarszają Core Web Vitals i czy boty AI dostają to samo co Google.
Lista kontrolna: przekierowania działają, robots.txt nie blokuje serwisu, nowa mapa witryny jest zgłoszona w Search Console, przy zmianie domeny użyte jest narzędzie do zmiany adresu, analityka zbiera dane, a start jest oznaczony adnotacją.
Ruch, indeksacja i błędy porównane z punktem odniesienia po 2 i 4 tygodniach, z listą adresów, które straciły najwięcej, i przyczyną dla każdego. Przy dużych migracjach monitoring trwa do 60–90 dni.
Jak pracuję
Ustalamy, co się zmienia, kiedy start i kto wdraża. Wskazuję największe ryzyka dla ruchu, zanim zespół zacznie budować.
Zapisuję stan sprzed migracji: adresy z ruchem, linkami i konwersjami, pozycje, indeksacja, wydajność.
Mapa przekierowań i wymagania SEO dla nowych szablonów – w formie zadań dla deweloperów, z kryterium odbioru.
Crawl wersji testowej, porównanie z produkcją, test przekierowań na pełnej liście. Start dopiero po zamknięciu blokerów.
Lista kontrolna w dniu startu, pomiar po 2 i 4 tygodniach, poprawki tam, gdzie ruch nie przeszedł, i monitoring do 60–90 dni.
Kontrola po starcie
Kliknięcia z Search Console tydzień po tygodniu, na tle punktu odniesienia sprzed migracji. Krótki spadek po przełączeniu jest normalny – Google musi przetworzyć przekierowania.
Kontrola po 2 i 4 tygodniach pokazuje, czy to wahanie, czy strata. Jeśli krzywa nie wraca, szukam przyczyny adres po adresie.
Przekierowania z mapy działające
100%
Błędy 404 z ruchem
−92%
Przykład poglądowy – kształt typowy dla poprawnie przeprowadzonej migracji, nie dane konkretnego klienta.
Co dostajesz
Mapa przekierowań to arkusz, w którym każdy wiersz ma stary adres, nowy adres, powód wyboru i wynik testu. Do tego specyfikacja dla deweloperów i raport z kontroli po starcie.
Przykład poglądowy – pokazuje format, nie dane konkretnego klienta.
Uczciwie
Przekierowania w pełni sprawdzalne
Każdy adres z mapy da się przetestować przed startem i po nim. Tu nie ma miejsca na „chyba działa”.
Wahania ruchu normalne
Przez kilka tygodni po dużej migracji pozycje mogą się wahać, zanim Google przetworzy zmiany. Kontrola po starcie odróżnia wahanie od straty.
Decyzje sprzed startu poza moją kontrolą
Jeśli termin startu nie pozwala zamknąć blokerów, mówię wprost, ile ruchu jest zagrożone. Decyzja, czy startować, zostaje po Twojej stronie.
Najtańszy moment na włączenie SEO do migracji to początek projektu. Najdroższy – tydzień po starcie.
Wycena
Każda migracja jest inna, więc nie mam stałej ceny. Na wycenę wpływają cztery rzeczy:
Serwis firmowy z setką stron to inna skala niż sklep z dziesiątkami tysięcy produktów i filtrów.
Zmiana samego CMS-a przy tych samych adresach jest prostsza niż zmiana domeny i struktury naraz.
Każdy język to osobna mapa, osobny hreflang i osobna kontrola po starcie.
Od początku projektu, tuż przed startem albo już po nim – w tym ostatnim przypadku najpierw szukam strat.
Po krótkiej rozmowie przygotowuję propozycję z zakresem, czasem i ceną, zanim cokolwiek zaczniemy.
Technika, treści, linki i gotowość na AI – znaleziska po przyczynie, priorytety według wartości biznesowej, kryterium odbioru dla każdej rekomendacji.
WięcejGEO · AEOŻeby ChatGPT, Perplexity, Gemini i AI Overviews mogły Cię znaleźć, zrozumieć i zacytować – z pomiarem, a nie obietnicą.
WięcejTreściDecyzja dla każdego adresu: zostaje, aktualizujemy, łączymy czy usuwamy. Z kanibalizacją, spadkami i mapą przekierowań.
WięcejNie zawsze, ale ryzyko jest realne, zwłaszcza gdy zmieniają się adresy. Krótkie wahania pozycji po dużej zmianie są normalne. Trwała strata zwykle wynika z brakujących przekierowań, zmienionej treści albo zablokowanego indeksowania – a to da się wyłapać przed startem.
Na początku, gdy powstaje struktura adresów i szablony. Wtedy wymagania SEO są zwykłymi zadaniami w backlogu. Tuż przed startem zostaje tylko kontrola i lista blokerów.
Wszystkie, które mają ruch, linki zewnętrzne albo są linkowane wewnętrznie – na najbliższy odpowiednik. Adresy bez wartości i bez odpowiednika mogą zwracać 404 albo 410. Masowe kierowanie wszystkiego na stronę główną Google traktuje zwykle jak błąd 404.
Google pisze, że zastąpienie starych adresów nowymi w wynikach może potrwać kilka tygodni lub dłużej, a w tym czasie pozycje się wahają. Dlatego kontrolę robię po 2 i 4 tygodniach, a przy dużych migracjach monitoruję ruch do 60–90 dni. Przekierowania zostawiam na co najmniej rok, tak jak zaleca Google.
Zależy od skali. Punkt odniesienia i mapa przekierowań to od kilku dni dla serwisu z setkami adresów do kilku tygodni dla dziesiątek tysięcy. Kontrola wersji testowej to zwykle kilka dni, plus czas na poprawki blokerów. Po starcie dochodzi monitoring do 60–90 dni. Terminy ustalamy na początku, razem z harmonogramem zespołu deweloperskiego.
Deweloperzy odpowiadają za to, żeby nowa strona działała. Mapa przekierowań oparta na ruchu i linkach, porównanie wersji testowej z produkcją adres po adresie i kontrola po starcie to osobna praca, na którą w projekcie budowy zwykle brakuje czasu. Pracuję z Waszym zespołem, nie zamiast niego.
Oba kody mówią, że strony nie ma. 410 mówi wprost, że usunięto ją celowo, więc wyszukiwarka może szybciej przestać ją odwiedzać. Używam 410 dla adresów bez wartości i bez odpowiednika, a 404 zostawiam dla przypadkowych błędów. Adres z ruchem albo linkami zawsze dostaje 301.
Porównuję stan sprzed migracji – z Search Console i archiwalnych danych – z obecnym i szukam adresów, które straciły najwięcej. Najczęstsze przyczyny to brakujące albo błędne przekierowania, utracona treść i problemy z indeksowaniem.
Wdrożenie zostaje po stronie Twoich deweloperów. Ja przygotowuję mapę i specyfikację, testuję wersję testową i sprawdzam produkcję po starcie.
Napisz, co zmieniasz i kiedy planujesz start. Odpowiadam w ciągu jednego dnia roboczego.
Napisz w sprawie migracji